Mam nadzieję, że to co tu pisze bierzecie na poważnie. Bo to co opisalam w poprzednim poscie, wydarzyło sie naprawdę.
Piszę dzisiaj tego posta z telefonu, miałam wczoraj napisać posta lecz bylam zajetą ogladaniem gali mtv ema.
W piątek weszlam na fejsa, dostałam wiadomość od Szymona: ' Jestes w domu? Jak tak to jestem w drodze, do Katowic'. Nie mmogłam uwierzyć po kilku miesiącach naszej przyjazni, on wreszcie do mnie przyjedzie. Tak znienacka!
Nie wiedzialam co mam robic, jechać na dworzec czy czekać w domu?
Powiedziałam mamie o tym wszystkim, pojechała ze mna na dworzec, pobieglam szybko do punktu informacji spytać się o której pociąg z Warszawy miałby mniej więcej przyjechać. Dostałam konkretną odpowiedz: Nie jestem pewna, ale mogłaby Pani spodziewać sie pociągu mniej wiecej między 17 a 18. Siedziałam na ławce, tak podekscytowana..
Tak bardzoo się cieszyłam do momentu, gdy usłyszałam informację, że pociąg z Warszawy wypadł z torów.. Nie macie pojęcia co wtedy czułam.. Pustkę, smutek... Na sama myśl że w tym pociągu siedziała osoba, której mogłam wszystko powiedziec. Mimo kilometrów, ja go pokochałam.. Nie mogłam uwierzyć, ze właśnie go straciłam. Postanowilam odejsc z fejsa, zajęłam sie moja pasja.
Po jakimś miesiącu, poczułam że musze wejść na tego fejsa i zobaczyć skrzynkę odbiorcza, zalogowalam sie a tu? 1000 wiadomości od Szymona: ' nie wsiadlem w ten pociąg', 'Wera, odpisz mi co z tobą'.
Nie lubie kiedy ludzie kłamią, sprawiają wtedy że nigdy już im nie uwierze. Poczułam nienawiść do Szymona. Jak on mógł tak że mną postąpić.. Ja tu, byłam wyczerpana, tak starsznie tesknilam, płakałam po nocach z myśla,ze on byl w tym pociągu. ON TAM JECHAŁ... CDN.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz